Blog > Komentarze do wpisu

Siatkarska Rosja ponad Europą

Jak tak dalej pójdzie to za kilka sezonów będziemy mieli w Final Four, cztery rosyjskie ekipy, którym na dobrą sprawę przydzielić trzeba będzie cztery osobne tytuły mistrzów Europy. W końcu każda z nich zasługiwać będzie na specjalne traktowanie. Szanse gospodarzy (o ile przyznanie zorganizowania tego turnieju przypadnie komuś spoza terytorium sąsiada ze wschodu) będą czysto iluzoryczne. Może najlepiej od razu wstawmy do playoffów po dwóch rosyjskich strzelców aby ktoś spoza koryta zbyt długo nie żył nadzieją na dokonanie niemożliwego.

Scenariusz tureckiej imprezy zakłada że w ścisłym finale na pewno będzie któraś z rosyjskich drużyn bo w półfinale trafia swój na swego. Skończyły się włoscy dawcy punktów. Trzeba się będzie wystrzelać między sobą. Zarówno Copra Piacenza jak i Trentino Volley, pogrzebały swe szanse już po pierwszych spotkaniach. Obu klubom nie udało się w dwumeczu zdobyć choćby jednego seta. To tylko świadczy o fakcie jak miażdżąca jest siła rosyjskiej siatkówki. O ile Trento które z powodu kontuzji, straciło ostatecznie swoich trzech podstawowych graczy, o tyle w Piacenzie pokładałem nadzieje na co najmniej jeden tie-break. Zenit Kazań nie pozwolił na to ani przez chwilę. Grę idealnie prowadził przez cały czas Nikola Grbić. Serbski rozgrywający od 2008 roku powtarza że czas zakończyć karierę. Wygląda na to że bez względu na przebieg FF, zobaczymy go w sierpniu na Stadionie Narodowym. Naturalnie w roli zawodnika. Pamiętam jak rok temu razem z Cuneo zdobywał drugie miejsce we wspomnianych zawodach. Jego wyraz twarzy mówił o wszystkim. Nieznaczny, udawany uśmiech podczas wręczania nagród, zdradzał spore zdenerwowanie. On sam zapewne czuje że z Zenitem szanse na zagarnięcie wszystkiego są dość znaczne. Zdecydowanym faworytem pary Bielogorie Bielgorod - Trentino Volley, byli podopieczni Gienadija Szipulina. Tutaj perspektywy na końcowe zwycięstwo są również bardzo szerokie. Zlepka rosyjskich weteranów w tym Sergieja Tietuchina i Aleksieja Kazakchova, z niemiecką bombą w ataku (Gyorgy Grozer) oraz pewnym kierowaniem gry (Dragan Travica), jest także widziana w gronie tych co wyjadą z Ankary zwycięsko. Dotychczas są jedyną drużyną, która straciła w drodze do Turcji zaledwie dwa sety.

Klubowa dominacja Rosji trwa w najlepsze. Jak już pisałem, ze swojej drogi usunęli nad wyraz słabych, w tym sezonie Włochów. Czas na sprawdzenie się w bratobójczym pojedynku. Ich formę, choć na zupełnie innym polu, sprawdzać będą gracze PGE Skry Bełchatów. Świeżo upieczony półfinalista pucharu CEV, spotka się tam z ekipą Gubernija Niżny Nowogród, tej która także będzie chciała zapukać w przyszłym sezonie do bram Ligi Mistrzów.

 

niedziela, 16 lutego 2014, danielsad

Polecane wpisy