Blog > Komentarze do wpisu

Biełogorie Biełgorod zdobywa Ankarę

Naprędce skonstruowany klub z Turcji, opierający swoją grę na czterech gwiazdach światowego formatu, kontra rosyjski super produkt na miarę siatkówki XXI wieku. Tak w jednym zdaniu scharakteryzować można dwóch głównych aktorów tureckiego finału Ligi Mistrzów. Czekaliśmy na to zderzenie dwóch czołgów w siatkarskim świecie, na ten występ najlepszych z najlepszych. Nie można pominąć w tym momencie obu szkoleniowców finałowego odcinka. Radostin Stojczew jako charyzmatyczny, bezkompromisowy trener, który przez kilka ładnych lat prowadził ekipę Trentino do wielu sukcesów. W tym tych najważniejszych, właśnie w Champions League. Po drugiej stronie Gienadij Szipulin który jest kimś na wzór Alexa Fergusona. Bardziej menadżer niż trener, ucieleśnienie wyważenia i spokoju, przypominający wyglądem księdza Tadeusza Rydzyka. Rosjanie rozpoczęli w swoim stylu, grając jak przystało na tych co do tej pory stracili w tej edycji zaledwie trzy sety! W sumie zgubią ich tylko cztery, stając się tym samym bezkonkurencyjną ekipą w tej statystyce. Zastanawiałem się czym zaskoczy Halkbank w tym finale. Czy wspomniane ikony wspomagane przez kilku Turków dadzą radę wykorzystać atut swojego boiska i przy udziale kipiącej publiczności zdobędą tytuł mistrzów? Nic z tych rzeczy. To się nie mogło powieść przy tak poukładanej grze Biełgorodu. Nawet wtedy, gdy szykowaliśmy się do piątej partii, przy prowadzeniu Ankary 22:18, na zagrywkę wchodzi Sergiej Tietukhin. Przyjmujący który nie oglądając się na swój wiek (prawie 40 lat) zacznie serwować w taki sposób, że mina Stojczewa nabierze wszystkich kolorów tęczy. Wcześniej Szipulin da chwilę odpocząć swoim bombardierom, aby za chwilę przy wyniku 23:23, wpuścić ich z powrotem na boisko. I słusznie, niech chwilę odpoczną, Sergiej zrobi swoje. I pomyśleć że sam szkoleniowiec już zastanawiał się czy nie odesłać swojej gwiazdy na zasłużoną emeryturę. On jest jednak niezniszczalny. Dzisiaj zgarnie jeszcze tytuł MVP całego turnieju. Nawet jego napis na koszulce nie wytrzyma dzisiejszych emocji. - A nic panie kierowniku, tylko mu się nieco "N" oderwało, temu siatkarzowi. Kilkadziesiąt minut wcześniej zobaczyliśmy chwiejącego się przez chwilę Juantoremę. Przyznam szczerze, jednego z moich ulubionych siatkarzy. Po mocnym serwisie Grozera, nie wiedział przez moment gdzie się znajduje. Odebrał ten serwis ale za moment napotkał na wysoką ścianę. To także nie był jego dobry występ. Podobnie zresztą jak nagrodzonego w tym turnieju najlepszego przyjmującego w osobie Mateja Kazijskiego. Uratował dwukrotnie pod sam koniec swój zespół. Przy trzecim razie, był już bezbronny. Naboje się skończyły, a przeciwnik kolejny już raz w tym spotkaniu postawi wysoki, nie do przejścia szczelny mur. O dominacji rosyjskich ekip w europejskim świecie, pisałem już wcześniej. Sięgnijmy nieco dalej wstecz. Dwa lata temu Zenit Kazań, poprzedni sezon Lokomotiv Nowosybirsk. W tej edycji Biełogorie Biełgorod. Pytanie brzmi: Który z rosyjskich zespołów wygra Ligę Mistrzów w przyszłym roku?

niedziela, 23 marca 2014, danielsad

Polecane wpisy

Komentarze
2014/03/24 22:12:18
Wielkie brawa dla Ptaków! Za drugim podejściem udało się zdobyć medal. Myślę, że nie mają się czego wstydzić, a my możemy być z nich dumni :) Pokonanie Zenitu Kazań, jednej z najlepszych drużyn świata to nie lada wyczyn, a zwycięstwo nie było szczęśliwe, czy fartowne - zwyciężyli, bo byli lepsi! Ja bym zadał inne pytanie :P Kiedy LM wygra polski zespół! Pozdrawiam :)