Blog > Komentarze do wpisu

Półfinałowe zmagania w finale "czterech"

W zasadzie można powiedzieć że mieli wszystko żeby wygrać a ostatecznie zabrakło im wszystkiego. Spotkanie z tureckim Halkbankiem mogło przecież potoczyć się zupełnie w inny sposób. Tym bardziej że nie mieliśmy zbyt wielu różnic punktowych na korzyść przeciwnika. Co więcej, znani gwiazdorzy Kazijski i Juantorema nie zagrali jakiegoś ponad przeciętnego spotkania. Oni po prostu zrobili swoje. Wystarczyło im kilka razy zaskoczyć w zagrywce i ataku, to wystarczyło na dzisiejszego Jastrzębskiego. Wertowanie przeszłości poszło na marne. Kalkulacja dotycząca tego co było, nie miała absolutnie żadnego znaczenia. Po cichu gdzieś tam liczyliśmy na bardziej wyrównaną walkę. Jeśli już na porażkę to w innym stylu, z innym wynikiem niż dość szybkie trzy zero. Momentami miało się wrażenie że graliśmy jakby z zaciągniętym hamulcem, bez pokazania tego czym brylowaliśmy w ostatnim czasie. Brakło nie tylko walki i wiary w sukces ale przede wszystkim tej zaciekłości i zadziorności, iskrzenia pod siatką. Dzisiaj to my pokłoniliśmy się gospodarzom tego turnieju. Pomogliśmy im spełnić kolejny krok w drodze do pierwszego miejsca na podium. Jeżeli jutro Jastrzębski wyjdzie na spotkanie z Zenitem w podobnym stylu, to już dziś możemy się domyślać jaki będzie finał tej konfrontacji. A wracając do pierwszego półfinału, Biełogorie Biełgorod nie po raz pierwszy udowodnił jak mocną jest ekipą. W rosyjskich derbach pokazał swoją wyższość nad rywalem zza miedzy. Jeszcze nie przegrał w tej edycji Ligi Mistrzów i wygląda na to że komplet zwycięstw jest w jego pewnym zasięgu. Nie można pominąć roli ekipy z Kazania, kwitując ich dzisiejszy występ jednym zdaniem. Zarysowała się widoczna różnica między nim a Biełgorodem. Słabo zaprezentowali się Michajlow, Volkow i ich mózg w osobie Grbicia. Gdzieś tam w miarę jak trwał mecz, czuli że są słabsi, że gasną w oczach i nie dadzą rady, choć jak wiemy udało im się wygrać drugą partię, doprowadzając tym samym do remisu. To było jednak wszystko co dobrego mogło dziś spotkać podopiecznych Alekny. Z jednej strony mamy Zenit który czwarty sezon z rzędu gra w turnieju finałowym LM, który dla pobitego Jastrzębskiego może być przeciwnikiem arcytrudnym. Z drugiej, mamy ekipę która po szczęśliwym łódzkim happy-endzie, będzie musiała ponownie powalczyć o trzecią lokatę, ponownie z polskim zespołem i raz jeszcze w roli absolutnego faworyta. Rzeczywistości nie oszukamy. Czy można liczyć na przemianę polskiego zespołu w ciągu niespełna 24 godzin i odwrócenia niekorzystnej tendencji? Nie podołała PGE Skra, nie dała rady Zaksa Kędzierzyn-Koźle. Drugie życie Jastrzębskiego w Ankarze powinno mieć wpływ na zmiany. Kluczowe zmiany.

sobota, 22 marca 2014, danielsad

Polecane wpisy