RSS
sobota, 04 marca 2017
Patrząc na dokonania polskich zespołów w grupowej fazie Ligi Mistrzów w konfrontacji z włoskimi ekipami, zostajemy daleko w tyle. Na szczęście wszystkie nasze drużyny wyszły z grupy (o Kędzierzynie za chwilę) tyle tylko że w kolejnej fazie dwie z nich, zwyczajnie wymieniły się swoimi niedawnymi rywalami. Jak doskonale wiemy w play-off nie można już przegrywać, jeśli chcemy liczyć na dalszy progres. Każda porażka, chociażby 2:3, może być stratą nie do odrobienia. Skoro Bełchatów i Rzeszów, miewali mniejsze bądź większe potknięcia z, powiedzmy to sobie szczerze, drugoligowymi uczestnikami Champions League, to czego możemy się spodziewać w następnych odsłonach tych rozgrywek? Nie ma co ukrywać, że dwumecze z włoskimi rywalami mogą być ostatnimi spotkaniami obu zespołów, w tym sezonie w Europie. Civitanova i Modena potrzebowali na zwycięstwa z Resovią i Skrą, przysłowiową "godzinę z prysznicem". Także i teraz będzie trudno pokusić się o korzystniejszy wynik. Nawet minimalne zwycięstwo nie daje szansy w dwu meczu. Huśtawkę formy polskich drużyn w Europie znamy od dawna. W zeszłym sezonie Bełchatów pokonał Kazań w jego hali 3:2, po to aby w rewanżu dostać bolesnego klapsa 0:3. Na niekorzyść naszych drużyn przemawia również fakt iż oba włoskie hegemony mierzą w tym roku w ścisły finał. Oba chcą zagrać we własnym kraju, bo jak wiemy turniej czterech, rozegrany zostanie w Rzymie. Trochę z innej pozycji startuje Zaksa Kędzierzyn-Koźle. Ekipa obecnego trenera reprezentacji Polski zwyciężyła swoją grupę bez większych problemów, pokonując m.in naszpikowanego rosyjskimi gwiazdami Dynamo Moskwa. Co więcej, na uwagę zasługuje styl w jakim kędzierzyńska ekipa pokonała Rosjan, nie dając im wiele do powiedzenia i przegrywając w dwóch spotkaniach zaledwie dwa sety. Teraz na jej drodze staje rywal o dużo większej sile. Można powiedzieć że Bielgorie Bielgorod właściwie nie ma słabych stron. Prezentuje mocno rosyjską siatkówkę, opartą na atomowych uderzeniach zarówno w ataku jak i serwisu. Co prawda przez ostatnie lata kluby "Sbornej", nie są już uważani za prezentowanie jedynie siłowych rozwiązań. Dzięki temu zmonopolizowali pierwsze miejsce w Europie już od pięciu sezonów. Szansę Zaksy upatrywałbym w umiejętnościach technicznych i tzw. mądrej głowie. Wirtuoz Toniutti, wspomagany odpowiednim przyjęciem Deroo, Zatorskiego czy Buszka będzie mógł uruchomić naszą największą nadzieję na środku siatki czyli Mateusza Bieńka. Gdyby, patrząc dotychczasowymi sukcesami, odpalił jeszcze Konarski i choć na pewien czas na bombie "zalogował" się Witczak to możemy mieć realne nadzieję na awans naszej najlepszej, jak na razie w Polsce ekipy. Zresztą tabela Plus Ligi w zupełności potwierdza ten fakt. W tym przypadku czas na dłużej zaistnieć w Europie.
18:36, danielsad
Link Komentarze (4) »
Tagi