RSS
sobota, 26 października 2013

W co Ty żeś się Stefciu wpakował? Po co Ci ta Kadra była? Przecież wiesz że "na górze zawsze mocniejszy wiatr wieje". Nie lepiej na spokojnie było u Falaski dalej pogrywać. Mówią że chcą z Ciebie zrobić "kozła ofiarnego", że i owszem było kilku chętnych na stołek po Anastasim ale to jednak taka ogromna odpowiedzialność przed Mistrzostwami Świata. Mówiłam Ci: "W klubie ciepła posadka to chyba lepsza niż u Mirka reprezentacyjna gratka". Tam w tym PZPS-ie im się zawsze przy dodawaniu komputer pomyli i tak się stało że Cię "wyrzucił". Powinieneś znać to środowisko, to "polskie piekiełko". Gdyby Ci się noga powinęła nie zostawią na Tobie suchej nitki. Dobrze że jest jeszcze obok Ciebie, Philipe. On przynajmniej ma jakieś doświadczenie na tym stanowisku ale najważniejsze decyzje masz podejmować Ty. W razie wspomnianej wpadki przestaną pamiętać jakim byłeś uzdolnionym siatkarzem. Chociaż... Gdyby jakimś cudem Ci się udało to może będziesz swego rodzaju tym pierwszym który zostawił siatkę graną, a zastał trenowaną i to z ponad przeciętnym sukcesem. Z medalem na szyi. Obojętnie jakim. Wiem że w podobnym tonie występował ten ich Wagner ale sam przyznasz że to były inne czasy i zupełnie inna gra na reprezentacyjnym poziomie. No trudno, działaj Stefciu, działaj. Mimo wszystko wierzę w Ciebie. A te kilkadziesiąt milionów polaków i tak w końcu się do Ciebie przekona. Naturalnie jak będziesz wygrywał.

wtorek, 22 października 2013

Gdzie te czasy kiedy emocjonowaliśmy się klubowym Pucharem Świata, w którym Skra Bełchatów zdobywała dwukrotnie drugie miejsce ustępując jedynie niedawnym monopolistom z Włoch, a w między czasie ogrywała niezwykle silny Zenit Kazań ? Oprócz bełchatowian na tej imprezie, swoje pięć minut mieli także gracze Jastrzębskiego. Zaistnieli podobnie zdobywając srebro i ulegając znów tylko włoskiej ekipie. Tyle garstka polskiej historii w klubowym wydaniu na świecie. W niedzielnym finale tego turnieju brazylijska Sada Cruzeiro Volei rozbijając rosyjski Lokomotiv, zakończyła pasmo ostatnich zwycięstw naszych wschodnich sąsiadów nad odwiecznym rywalem z Ameryki. Co prawda były to jak wiemy rozgrywki klubowe ale dominacja triumfatorów w tym meczu nie była z pewnością przypadkiem. Jest wiele takich spotkań, które można by uznać za pewnego rodzaju "szablon" jak należy grać w siatkówkę na najwyższym poziomie. Co prawda w tym przypadku obserwacja skupiona by była tylko na jednej drużynie, niemniej jednak śmiało można powiedzieć że Sada Cruzeiro wydobywa w tym sporcie to co najistotniejsze i zarazem najpiękniejsze. Podopieczni Marcelo Mendeza osiągneli poziom którego nie sposób doścignąć. Cóż z tego że w fazie grupowej wspomnianego pucharu, przegrali z Lokomotivem 2:3, skoro w finale to już był zupełnie inny zespół. Aż szkoda że tego amerykańskiego kolektywu nie można ściągnąć na nasz europejski teren. W głowie Michela Platiniego, pojawiają się pomysły aby w rozgrywkach o mistrzostwo Europy dołożyć parę egzotycznych teamów, czy tym samym sposobem nie znajdzie się miejsce dla Brazylijczyków w siatkarskiej Lidze Mistrzów? Niespotykani na razie na naszym kontynencie, stają się znów znani na całym świecie.

niedziela, 06 października 2013

Zostanie czy nie? Dadzą jeszcze jedną, ostatnią szansę czy limit porażek został już wyczerpany? Na biały dym wydobywający się z kominów siedziby PZPS-u jeszcze trochę poczekamy. Konklawe trwa w najlepsze. W zasadzie od dłuższego czasu pojawia się tam tylko dym w odcieni szarości. Ten sam który nie opadł jeszcze do końca po nieudanych M.E. A może wybiorą Polaka?

Trudny wybór. Ciężki przede wszystkim na fakt iż w przyszłym roku samodzielnie organizujemy M.Ś. Gdyby nie one, nie byłoby ciśnienia. Czasu coraz mniej, zegar tyka nie ubłaganie, a apetyty urosły w trakcie ostatnich lat nie współmiernie do tego co działo się z naszą siatkówką choćby dekadę temu. Światowa czołówka która powitała nas w 2006 roku, poznała nasze atuty odpowiednio trzy i sześć lat później. Uwierzono że możemy jeszcze więcej. Dzisiejszy opiekun Reprezentacji będzie musiał spełniać odpowiednio więcej warunków. Jednym z nich jest zapanowanie nad Kadrą. Nad jej poszczególnymi jednostkami które mają tworzyć kolektyw i zdobyć medal. Nie zdobycie jakiegokolwiek krążka będzie ogromną porażką. To potworna presja. Panuje raczej zgodne przekonanie że trener polak tego nie ogarnie. Owszem może być jako ten drugi. Jako ten który coś tam podpatrzy, podpowie ale sam decyzji nie podejmie. Niech zbiera doświadczenie, może kiedyś sam przejmie pałeczkę. Usilnie więc szukamy sposobu aby wyjść z tej patowej sytuacji. Coraz częściej pojawiają się głosy aby jednak dać Anastasiemu jeszcze jedno życie. Jeśli nie On to kto? Musiałyby to być faktycznie mózgi z najwyższej półki. Niestety tacy jak Alekno, Rezende czy Gajić wydają się mocno dalecy od stołka w kraju. 

Od jakiegoś czasu przemawia przeze mnie dość spory defetyzm i mam wrażenie że z tej Reprezentacji już więcej się nie wyciśnie. Nie chodzi o sam dobór personalny zarówno w drużynie jak i w sztabie trenerskim. Choćbyśmy ściągnęli ponownie do kadry ikonę Pawła Zagumnego, człowieka bez ukłądu nerwowego - Mariusza Wlazłego, latającego po piłki nie do odebrania - Krzysztofa Ignaczaka (w tym miejscu należy życzyć Mu szybkiego powrotu do zdrowia po nieprzyjemnej, boiskowej kolizji), jedynego środkowego z mocną zagrywką - Daniela Plińskiego, a na przyjęciu pozostawili Kurka z Winiarskim, czyli siłę wraz z siatkarską inteligencją, to i tak nie wzbijemy się już wyżej niż do tej pory. Pomijając fakt że nie możemy startować w roli faworytów (konia z rzędem temu kto zmieni tą niekorzystną sytuację przed mistrzostwami) to oprócz nabytych umiejętności należy mieć dużo szczęścia. Na dalsze rozpatrywania względem M.Ś. 2014 będzie jeszcze czas. Nowego trenera czeka rewolucja a i ona nie daje pewności z końcowego sukces ale zgłodniałym kibicom w Polsce da kolejne nadzieje na to że nowe które przyjdzie będzie lepsze od tego co było.

21:17, danielsad
Link Komentarze (3) »
Tagi