RSS
niedziela, 09 października 2016
Już od jakiegoś czasu trwające spekulacje odnośnie najbliższej przyszłości Bartka Kurka, zostały dzisiaj ostatecznie rozwiane. Wielki powrót do Bełchatowa stał się faktem. Już słyszę głosy, o tym że z Bełchatowa do Muszyny znacznie bliżej niż z dalekiej Japonii oraz nagłej poprawy stanu zdrowia, spowodowanej pomyślnym zakończeniem w kwestii transferowej. Bartek niewątpliwie należy do tych zawodników, o których co jakiś czas musi być głośno. Wszyscy doskonale pamiętamy rok 2014 i fakt że na krótko przed Mistrzostwami Świata czuł się na tyle pewnie w kadrze że został z niej usunięty. Po jakimś czasie jego powrót, odczytywany był jako obopólna symbioza dla Niego i reprezentacji. Był to jak się później okazało, krok całkiem udany. Wtedy z gry w narodowych barwach rezygnował trzon zespołu. Dziś siatkarz wraca na stare śmieci z zawodnikami z którymi święcił jedne z największych klubowych sukcesów. Dociekać jak w przypadku tej transferowej karuzeli wokół Bartka ostatnio było, nie zamierzam. Czy zadecydowało faktycznie zdrowie czy jednak wpływ na jedną z bardziej kluczowych decyzji w jego życiu miała "druga połowa" nie sposób określić. Możemy się jedynie domyślać. Szczerze mówiąc nie interesują mnie osobiste sprawy Bartka. Bardziej istotne dla mnie jest (choćby z faktu że od zawsze kibicuje Skrze) jak to teraz w tym Bełchatowie będzie. Czy faktycznie nowy, stary zawodnik, jak oficjalnie się mówi będzie grać na przyjęciu? Czy może stanie się alternatywą w ataku? Dla mnie obie opcje są ciekawą alternatywą. W pierwszym wyborze konkurencja na skrzydle, jeszcze wzrośnie. Niestety ale w tym wypadku nie widzę dużej szansy dla rozwijającego się Szalpuka lub Bednorza, na dłuższe pojawienie się na boisku. Bartek powróci, moim zdaniem do gry po przekątnej z Michałem Winiarskim lub ewentualnie z Nikołajem Penczewem. Pytanie, kolejne dziś zresztą, co z samym przestawieniem się zawodnika na pozycję którą ma co prawda wyuczoną, ale na której w ostatnich latach nie grał. Czy ma to być powrót nie tylko do klubu ale i do dawnego "pajpa"? Druga opcja bycia zmiennikiem dla Mariusza Wlazłego jest dla mnie dużo bardziej ciekawa. Wreszcie byłby to zawodnik który faktycznie wspomoże na tej pozycji ikonę Skry i na odwrót. Jedno jest pewne. Bartosz Kurek musi wejść od nowa w ten co kilku dniowy rytm meczowy, a nie będzie to łatwe. Tym bardziej że jego przerwa z siatkówką może nie była zbyt długa ale jednak miała podłoże również psychologiczne, o czym sam wspomniał. Swoiste boiskowe "wypalenie" z reguły nie jest przecież krótkotrwałym procesem. Trzymam się tego co powiedział o jednym z najlepszych miejsc do trenowania w kraju (Bełchatów) oraz o fakcie że wiekowo (28 lat) wchodzi w jeden z najlepszych okresów do gry w siatkówkę.
Tagi